Miazga [2011-11-07]


Czy kochasz życie?

skomentuj (0)





Tymczasem pod obudową... [2011-09-26]

Dziś o pozytywach...
Czasem świta mi zrozumienie piękna. Wzbiera wtedy we mnie każdy dzień.
Szybki spacer przez pokoje ostatnich lat. Studiuję dystanse. Mam szczęście.

Dziś o przyjemnościach...
Jak śpiewać piosenkę i słyszeć wtór głosów. Wieczorem, gdzieś przy brzegu jeziora.

skomentuj (0)





Strzeż się pociągu [2011-02-27]

(...) Jedziemy przez złoty kraj pod miodowym niebem. Czerwone usta, ostatnie godziny szczęścia. Uczucie rozstania będzie lekkie – jakby po prostu wróciło się z wakacji. Bo wtedy dobre wspomnienia nie przestają być dobre, a gorzkie jest tylko wracanie na jawę.

skomentuj (0)





Bezlud / Po-ląd [2010-04-06]

Obudziliśmy się, jeszcze resztki plecaków walają się po polanie, splądrowane do ostatniego świstka. Prowizoryczne szałasy zaczynają się walić. Wiadomo – sami Polacy na wycieczce, to i wszystko szybko się niszczy.

Wyspa ma parę kilometrów kwadratowych powierzchni. Nikogo prócz nas tu nie ma. Bardzo ładna przyroda, niewiele zagrożeń. Idąc od plaży w głąb wyspy, wchodzimy w wysoką trawę, dalej jest las, a za lasem – niskie skały. Jest tam kilkadziesiąt jaskiń. Część z nas tam zamieszkała, ale wstydzi się przyznać.

Zbieramy się na polanie. Pamięta ktoś, co nas spotkało? Nikt nie pamięta, milczenie. Skąd wzięliśmy się na tej wyspie? Co to była za katastrofa? Nasz statek zatonął? Samolot lądował na wodzie? Czy może to ostatni niezatopiony skrawek większego lądu? Nie pamiętamy. A może to jednak dzieło wyższej siły – może jesteśmy tu, na tej wyspie od początku świata, tutaj nas stworzono?

Co teraz, mamy żyć na takim skrawku? Może raczej zobaczmy, co się da zrobić, żeby stąd uciec? Zbudujmy tratwę, co wy na to? A tam już słychać pomruki, że żadnej tratwy nie wolno budować, tylko wzywać Najwyższego trzeba.

W porządku, jedni wzywają, a inni zaczęli przynosić drewno na tratwę. Ale nikomu nie przyszło do głowy, żeby pilnować, i rano drewna już nie było. Tym razem z tratwy nici.

Do kradzieży nikt się nie przyznał, ale spotkaliśmy tubylca i to na pewno on kradł, bo ma inny kształt żuchwy niż my, a my i tak byliśmy tu pierwsi.

Co dalej? Zapalmy jakieś ogniska! Może zauważą nas z jakiegoś statku. Ale podnoszą się głosy – wielu chce najpierw rozważyć, czy wzywanie pomocy jest moralnie słuszne. Może tak Miało Być? – przekonują – Nie powinniśmy temu przeciwdziałać!

W rezultacie, gdy w oddali widać statek, my nie wzywamy pomocy, nie dajemy znaków. A potem jesteśmy na siebie wściekli, że statek odpłynął. Więc wyrywamy sobie flaki za to, że znów przepadła szansa. A jeszcze wczoraj wieczorem po pijaku marnowaliśmy flary.

Niech ktoś inny zajmie się ratunkiem. Nie chcemy niczyjej pomocy. Nie potrzebujemy się wzajemnie. Co rusz sypią się wzajemne oskarżenia. Niektórym przeszkadza, jak wygląda sąsiad. Po co nam sielanki? Lepiej się tłuc, oby siedzieć wyżej. Z nudów, dla zasady szarpiemy cudzą padlinę. I wracamy z nią na drzewa, do jaskiń, gdzie bezpieczniej.

Właściwie nie jest to nasz dom, więc możemy sobie pozwolić na cięcie, zasyfianie i spalanie wszystkiego, co znajdziemy. Mamy do tego prawo i ty nie pytaj jakie. Ale nie opuścim wyspy, bo to dom nasz! Od zawsze i na zawsze.



A taka miała być wycieczka! Taki luksus miał być! Przygoda i raj, obiecywali. To teraz, kurwa, za to wszystko, za to całe życie na wyspie, należy się grube odszkodowanie, i wyszarpiemy je komukolwiek choćby z gardła.

skomentuj (1)





W sprawie zakazu palenia [2010-02-10]

Zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony. Ale sądzę, że zakazy są nie po to, żeby kogoś zgnębić i uciemiężyć, a po to, żeby ludzie liczyli się z innymi, przynajmniej w pewnych sferach.

Pora pożegnać obiegowe przekonanie, że "wszyscy palą" i że palenie jest normalnym stanem rzeczy. Może dla niektórych ten cały zakaz to przesada. A dla mnie przesadą jest, że gdziekolwiek pójdę, ktoś pali. I że wszystkie chodniki są zasrane niedopałkami.

Wielu palaczy ma niepalaczy gdzieś, i ogranicza ich wolność wyboru wdychania/niewdychania dymu. Dlatego teraz, gdy prawo ma umożliwić oddychanie czystym powietrzem, niepalący chętnie się pod tym podpisują.

Pozostawienie decyzji właścicielom lokali nic by nie zmieniło. A wentylacyjnych cudów, póki co, nie ma.

Palacze nie czują, jak dym krztusi, jak przeszkadza i jak daleko się roznosi. Zakaz mógłby wreszcie wprowadzić choćby minimalną kulturę palenia i nauczyć ludzi uważać na to, gdzie leci ich dym, i czy ktoś przypadkiem nie musi go wdychać.

Niepalącym przeszkadza to, że ktoś pali, bo nie lubią dymu. Palącym przeszkadza to, że nie mogą zapalić, bo nienawidzą zakazów. Bo są wkurwieni gdy nie palą. Oh, this is rich.

To palacze mają problem i powinni uszanować innych.

To palacze powinni szukać miejsc, w których nie będą przeszkadzali, a nie niepalący – miejsc, gdzie jest czyste powietrze.

To palacze są uzależnieni i emitują substancje cuchnące, więc – przykro mi – to oni powinni znosić niewygody i czynić wyrzeczenia.

skomentuj (6)







 

bartuk

Księga wizyt

Rozmaitości
Wedle kota Koto-foty
Trzask-prask Foto-Warszawa
Quetzal

Stronę monitoruje stat24


2011
12/11/10/9/8/7/6/5/4/3/2/1
2010
12/11/10/9/8/7/6/5/4/3/2/1
2009
12/11/10/9/8/7/6/5/4/3/2/1
2008
12/11/10/9/8/7/6/5/4/3/2/1
2007
12/11/10/9/8/7/6/5/4/3/2/1
2006
12/11/10/9/8/7/6/5/4/3/2/1
2005
12/11/10/9/8/7/6/5/4/3/2/1
2004
12/11/10/9/8/7/6/5/4/3/2/1
2003
12/11/10/9/8/7/6/5/4/3/2/1
2002
12